fbpx
Dla wszystkich Seniorów –15% na cały asortyment z kodem: 'SENIOR'
życie ojca klimuszko część 3

Kim był Ojciec Klimuszko? Część III: 1945-1980


Życie po wojnie, prorocze wizje i dziedzictwo ziołolecznictwa

Dobrnęliśmy do ostatniej części naszej fascynującej podróży przez życie Ojca Czesława Andrzeja Klimuszki! Po trudach wojny, zakonnik ten rozpoczął okres intensywnej działalności, która uczyniła go legendą polskiego ziołolecznictwa i jasnowidzenia.

Jak wyglądało powojenne osiedlenie się w Prabutach i heroiczna odbudowa zrujnowanego kościoła? Jakie niezwykłe wydarzenia doprowadziły do jego ukrywania się przed władzami komunistycznymi i powrotu do publicznej służby? W tej części odkryjecie, jak Ojciec Klimuszko wykorzystywał swoje niezwykłe zdolności do pomagania ludziom w odnajdywaniu zaginionych, rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, a nawet do przewidywania losów Polski i świata. Przyjrzymy się również kontrowersjom wokół jego książki „Moje widzenie świata” i dziedzictwu, które pozostawił po sobie – od sprawdzonych receptur ziołowych po prorocze wizje, które wciąż budzą zdumienie.

NOWOŚĆ – posłuchaj rozmowy ekspertów

Nie masz czasu na czytanie artykułu? Posłuchaj 7-minutowego podsumowania w postaci rozmowy dwóch osób zafascynowanych życiem i dorobkiem Ojca Klimuszki. Poznaj niesamowite fakty z życia tego wyjątkowego człowieka razem z Darią i Tomaszem.


Powojenne osiedlenie i początki sławy (1945-1948)

Po zakończeniu II wojny światowej, w odpowiedzi na apel o zasiedlanie Ziem Odzyskanych, Ojciec Andrzej Klimuszko udał się na Pomorze. Przybył do małego miasteczka Prabuty w nietypowy sposób – lokomotywą, ponieważ regularne połączenia kolejowe jeszcze nie działały.

Prabuty były w ruinie, a Ojciec Andrzej podjął się heroicznej pracy nad odbudową zniszczonego kościoła pw. św. Wojciecha. Przez dwa lata poświęcił się tej misji, zbierając fundusze od drzwi do drzwi, kwestując w urzędach i kawiarniach Warszawy. Aktywnie uczestniczył w pracach budowlanych, nosząc cegły i machając łopatą, co sprawiało, że początkowo niektórzy nie rozpoznawali w nim proboszcza. Przyczynił się również do postawienia pomnika upamiętniającego powrót grodu w granice Polski.

W Prabutach gościł u niego biskup Maksymilian Kaller, któremu Ojciec Andrzej odstąpił własne łóżko i udostępnił kościelną kasę, za co biskup obiecał oddać parafię franciszkanom.

To właśnie w Prabutach jego niezwykłe zdolności stały się codziennością. Odgadywanie przeszłości i przewidywanie przyszłych wydarzeń przynosiło mu rozgłos. Pomagał w odnajdywaniu zaginionych żołnierzy, a jego wizje często potwierdzał Polski Czerwony Krzyż. Z fotografii odczytywał fakty z życia ludzi, co przysporzyło mu ogromnej popularności. W czerwcu 1947 roku w Olsztynie, w obecności osób świeckich i duchownych, trafnie przepowiedział śmierć kardynała Augusta Hlonda oraz biskupa Stanisława Łukomskiego. W tym samym roku pomógł prokuratorowi rozwikłać zagadkę podwójnego morderstwa, szczegółowo opisując sprawcę, co doprowadziło do jego ujęcia.

Rosnąca sława i wpływ na społeczeństwo nie uszły uwadze ówczesnych władz komunistycznych. Urząd Bezpieczeństwa zaczął planować akcję mającą na celu usunięcie zakonnika z życia społecznego. Przeczuwając niebezpieczeństwo i ostrzeżony przez znajomego, 8 grudnia 1948 roku opuścił Prabuty, podobno w przebraniu kobiety.

W ukryciu (1948-1955)

Niezauważony przez bezpiekę, Ojciec Klimuszko dotarł na południe Polski, gdzie podawał się za uciekiniera ze Związku Radzieckiego. Na dłużej zatrzymał się w małym klasztorze franciszkańskim w Lubomierzu, niedaleko Rabki, używając przybranego nazwiska Czesław Kiewlicz i nosząc cywilne ubranie. Był tam nazywany “profesorem”, a jego prawdziwą tożsamość znali tylko nieliczni zakonnicy.

Okres ten poświęcił pracy twórczej, pisząc trzy serie kazań oraz podręcznik dla misjonarzy. W Lubomierzu “włączył” wizję psychometryczną i zobaczył zakopane insygnia królewskie pod prezbiterium katedry wawelskiej, co potwierdziło się dwadzieścia lat później podczas wykopalisk archeologicznych. Doświadczał silnych zjawisk prekognicji, np. przeczuł ciężkie skaleczenie robotnika piłą cyrkularką. Stwierdził, że w tym okresie dosłownie nie mógł rozmawiać z nikim, ponieważ od razu widział “ciąg obrazów jego życia”.

W Kwietnikach zajmował się “poszukiwaniem skarbów” i pomagał zrozpaczonym rodzicom porwanych dzieci, odczytując z fotografii porywacza i miejsce ukrycia dziecka. W latach 1952-1953, w Kwietnikach, jego nadwrażliwość doprowadziła do silnych zjawisk psychokinetycznych (hałas, samorzutne przemieszczanie się przedmiotów, zawalenie muru dzwonnicy). Miał wtedy również wizje przyszłości Polski i innych państw.

Rozbudzona nadwrażliwość spowodowała najsilniejszy w życiu kryzys wewnętrzny, co doprowadziło do konfliktu z władzami kościelnymi i prośby o przeniesienie. W 1953 roku został przeniesiony na dwa lata do Wyszogrodu, a następnie, w latach 1955-1960, do Nieszawy koło Ciechocinka. Po okresie przymusowej konspiracji wrócił do swojego imienia i nazwiska.

Powrót do publicznej działalności i szczyt sławy (1955-1980)

W Nieszawie na nowo zaczęły go odwiedzać osoby szukające porad zielarskich i korzystające z jego zdolności “widzenia poza czasem i przestrzenią”. Pomagał w odnajdywaniu zaginionych osób, precyzyjnie wskazując miejsca odnalezienia zwłok. Odkrył, jak silnym czynnikiem pobudzającym jego zdolności jest fotografia.

Milicja i prokuratorzy dyskretnie zwracali się do niego o pomoc w trudnych sprawach kryminalnych, np. w ujęciu sprawców napadu na bank w Wołowie. W 1957 roku, w głośnej sprawie porwania Bogdana Piaseckiego, syna działacza politycznego, Klimuszko, patrząc na zdjęcie, dokładnie opisał jego śmierć i miejsce odnalezienia zwłok, co zaskakująco precyzyjnie potwierdziło się.

Pod koniec lat 50. polscy naukowcy zainteresowali się jego zdolnościami, a on sam był ciekaw naukowego wyjaśnienia zjawisk. W 1957 roku brał udział w eksperymencie Sekcji Bioelektroniki Polskiego Towarzystwa Przyrodników w Warszawie.

We wrześniu 1961 roku przeniósł się do Elbląga, do klasztoru, gdzie gwardianem był ojciec Lucjusz (Stefan Chodukiewicz), który stał się jego bliskim przyjacielem, doradcą, pomocnikiem medycznym i sekretarzem. Regularnie uczestniczył w spotkaniach i doświadczeniach Sekcji Bioelektroniki, choć niechętnie demonstrował swoje umiejętności publicznie z powodu sceptycyzmu i obaw przed kompromitacją. Udany eksperyment przeprowadził w gronie naukowców, osiągając 95% skuteczności w opisywaniu osób ze zdjęć. Przeprowadzał coraz częstsze i trudniejsze testy w latach 1963-1964 z udziałem profesorów medycyny, biologii i nauk technicznych. Na jednym ze spotkań naukowych przepowiedział katastrofalną powódź we Włoszech, która dotknęła Florencję i Wenecję, co sprawdziło się kilka lat później.

Jego sława jako “franciszkanina z Elbląga” rozeszła się po Polsce i za granicę. Otrzymywał stosy listów dziennie z prośbami o pomoc, a także osobiście przyjmował dziesiątki interesantów. Współpracował z MO, identyfikując groźnych morderców, takich jak Marchwicki, i pomagając w śledztwach. Liczba tych przypadków mogła wynosić nawet czterdzieści. Pomógł w głośnej międzynarodowej sprawie odnalezienia Patrycji Hearst, córki amerykańskiego magnata prasowego, porwanej przez terrorystów, precyzyjnie wskazując miejsce jej ukrycia na mapie.

Dzięki sławie i pomocy wpływowych osób, otrzymał paszport i w 1969 roku wyjechał do Szwajcarii, gdzie podziwiał przyrodę i dokonywał odkryć dotyczących roślin leczniczych.

W latach 60. i 70. był nakłaniany do spisania swoich doświadczeń. W 1973 roku rozpoczął pisanie swojej autobiografii/pamiętnika, później wydanej jako „Moje widzenie świata”. Mimo jego obaw o re-edycję, książka została wydana dzięki Wandzie Konarzewskiej. W 1973 roku polskie władze nie zgodziły się na jego udział w I Międzynarodowym Kongresie Badań Psychotronicznych w Pradze, ale dwa lata później odwiedził go organizator kongresu, dr Zdenek Rejdak.

Jego książka, publikowana w odcinkach w tygodniku “Literatura” od 1974 roku, przykuła uwagę całej Polski, stając się bestsellerem i wywołując liczne listy od czytelników. W książce poruszył tematykę parapsychologii, bioelektroniki, medycyny naturalnej i ukrytych praw przyrody. Podkreślał wagę racjonalnego odżywiania, wodolecznictwa, ruchu, muzyki, ciszy i harmonijnego życia małżeńskiego. Szczególną uwagę poświęcał ziołolecznictwu, bursztynowi i aloesowi. Był głęboko przekonany o wpływie daty urodzenia na zdrowie człowieka.

Publikacja wywołała ogólnopolską debatę i kontrowersje. Podczas gdy niektórzy naukowcy i publicyści (Maciej Iłowiecki, Aleksander Małachowski) bronili go, inni (Krzysztof Teodor Toeplitz, Jerzy Urban) zaatakowali go w prasie, oskarżając o szerzenie zabobonu i irracjonalizmu. Władze, poprzez Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, zakazały dalszego druku jego książek w “Literaturze”, zarzucając mu “przemycanie teologii”. Mimo to, milicja nadal korzystała z jego pomocy.

W 1975 roku uczestniczył w Międzynarodowym Kongresie Parapsychologii w Monte Carlo, gdzie wygłosił referat „Leczniczy biomagnetyzm człowieka” i efektywnie prezentował swoje umiejętności. W tym samym roku brał udział w eksperymencie poszukiwania Bursztynowej Komnaty, stwierdzając, że nie istnieje i została spalona w Prusach, co do dziś pozostaje niepotwierdzone, ale komnata nie została odnaleziona. Pomógł również w odnalezieniu grobu majora “Hubala”, choć nie udało mu się wskazać jego dokładnego miejsca, sugerując, że ciało zostało poćwiartowane i zniszczone.

W 1978 roku wspólnie z ojcem Lucjuszem spędził dwa tygodnie w kurorcie w Jugosławii, gdzie również pomagał cierpiącym i poszukującym bliskich, a jego zdolnościami zainteresowała się jugosłowiańska policja. Jugosłowiańskie pismo “Reporter” zamieściło artykuły o nim, w tym jeden zatytułowany “Widzę zabójstwo Aldo Moro”, co było nawiązaniem do jego roli w odnalezieniu porwanego premiera Włoch.

W latach 1976-1980, Wanda Konarzewska wspomina jego trafne przepowiednie dotyczące przyszłości Polski: “Przed Polską widzę jasność i wstępowanie do góry. Będzie bardzo dobrze”. Przewidział, że Polska będzie “źródłem nowego prawa na świecie” i zostanie uhonorowana jak żadne inne państwo w Europie. Przewidział także rozpad Związku Sowieckiego, powstanie silnego państwa ukraińskiego i połączenie się Czechosłowacji z Niemcami w federacji.

W maju 1980 roku przepowiedział, że Polsce grozi klęska głodu, ale przetrwa i czekają ją lata świetności, a Polacy z całego świata powinni wracać nad Wisłę. Miał wizję ataku “niewiernych” na Europę, który dotknie Włochy, z “żołnierzami przeprawiającymi się przez morze na małych, okrągłych stateczkach” i widok walących się domów.

Dokładnie przepowiedział krótki pontyfikat Jana Pawła I i wybór “Wojtyły” na papieża, co zostało uznane za żart, dopóki się nie spełniło dosłownie. Ojciec Cezar Czesław Baran wspomina, że Klimuszko przewidział, iż Jan Paweł II będzie “jednym z największych papieży” i od niego “nastanie nowa era Kościoła”. W sierpniu 1980 roku, już bliski śmierci, przewidział, że związek “Solidarność” powstanie dwukrotnie.

Pod koniec życia Ojciec Andrzej Klimuszko był bardzo wyczerpany ciągłą pracą, mobilizowaniem energii do diagnozowania i pomagania innym, a także przez nałogowe palenie papierosów. W lutym 1978 roku przeszedł poważny kryzys zdrowotny w Warszawie. Mimo problemów zdrowotnych, nadal pomagał pacjentom, wykonując nawet zabiegi biomasażu w szpitalu.

21 sierpnia 1980 roku udzielił ostatniej porady dotyczącej guza mózgu. Kryzys nastąpił 22 sierpnia, trafił do elbląskiego szpitala garnizonowego. Zmarł 25 sierpnia 1980 roku o godzinie 15:30, wypowiadając ostatnie słowa: “Ja nie umieram, spełniłem tylko wolę Bożą…” Jego śmierć została krótko odnotowana w Polsce, ale w Elblągu wywołała natychmiastowy rozgłos. Pomimo sparaliżowanej komunikacji (strajki sierpniowe), wiadomość szybko dotarła do całej Polski. 28 sierpnia 1980 roku odbył się jego pogrzeb, który stał się ogromną manifestacją wdzięczności i podziwu, gromadząc około 8 tysięcy ludzi. Mszę pogrzebową odprawił biskup warmiński Jan Obłąk w asyście 50 kapłanów zakonnych.

Dziedzictwo

Pomimo sugestii budowy pomnika, do dziś żadnego nie postawiono. W 1988 roku jedna z ulic przylegających do klasztoru w Elblągu otrzymała jego imię, a także dom katechetyczny. Jego grób, początkowo na miejskim cmentarzu, z napisem “Dopóki mamy czas, czyńmy dobrze. Gal. 6.10.”, w 2002 roku został przeniesiony do nowego grobowca w pobliżu kościoła św. Pawła Apostoła w Elblągu, zgodnie ze zwyczajem franciszkańskim.

Jego receptury ziołowe są używane do dziś, a on sam jest uznawany za wybitnego znawcę fitoterapii, stosującego innowacyjne podejście do wieloskładnikowych mieszanek ziół. Ojciec Klimuszko zostawił ideowy testament w swojej książce, wzywający do powrotu człowieka do nieskażonej przyrody i uzdrowienia ludzkości. Jego poglądy na temat ekologii, zdrowego życia i znaczenia natury wyprzedzały epokę i pozostają aktualne.

Źródło: Krzysztof Kamiński, “o.Andrzej Czesław Klimuszko. Franciszkanin z Elbląga”, Wydawnictwo LTW


Bezpłatna dostawa do paczkomatu, kurierem

dla zamówień powyżej 200 zł

Bezpieczne zakupy

30 dni na zwrot

Gwarancja jakości

Oskar „Serce za serce”, licencja oo. Franciszkanów

Płatność online albo za pobraniem

Szybkie przelewy online, BLIK.