Życie po wojnie, prorocze wizje i dziedzictwo ziołolecznictwa
Dobrnęliśmy do ostatniej części naszej fascynującej podróży przez życie Ojca Czesława Andrzeja Klimuszki! Po trudach wojny, zakonnik ten rozpoczął okres intensywnej działalności, która uczyniła go legendą polskiego ziołolecznictwa i jasnowidzenia.
Jak wyglądało powojenne osiedlenie się w Prabutach i heroiczna odbudowa zrujnowanego kościoła? Jakie niezwykłe wydarzenia doprowadziły do jego ukrywania się przed władzami komunistycznymi i powrotu do publicznej służby? W tej części odkryjecie, jak Ojciec Klimuszko wykorzystywał swoje niezwykłe zdolności do pomagania ludziom w odnajdywaniu zaginionych, rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, a nawet do przewidywania losów Polski i świata. Przyjrzymy się również kontrowersjom wokół jego książki „Moje widzenie świata” i dziedzictwu, które pozostawił po sobie – od sprawdzonych receptur ziołowych po prorocze wizje, które wciąż budzą zdumienie.
NOWOŚĆ – posłuchaj rozmowy ekspertów
Nie masz czasu na czytanie artykułu? Posłuchaj 7-minutowego podsumowania w postaci rozmowy dwóch osób zafascynowanych życiem i dorobkiem Ojca Klimuszki. Poznaj niesamowite fakty z życia tego wyjątkowego człowieka razem z Darią i Tomaszem.
Powojenne osiedlenie i początki sławy (1945-1948)
Po zakończeniu II wojny światowej, w odpowiedzi na apel o zasiedlanie Ziem Odzyskanych, Ojciec Andrzej Klimuszko udał się na Pomorze. Przybył do małego miasteczka Prabuty w nietypowy sposób – lokomotywą, ponieważ regularne połączenia kolejowe jeszcze nie działały.
Prabuty były w ruinie, a Ojciec Andrzej podjął się heroicznej pracy nad odbudową zniszczonego kościoła pw. św. Wojciecha. Przez dwa lata poświęcił się tej misji, zbierając fundusze od drzwi do drzwi, kwestując w urzędach i kawiarniach Warszawy. Aktywnie uczestniczył w pracach budowlanych, nosząc cegły i machając łopatą, co sprawiało, że początkowo niektórzy nie rozpoznawali w nim proboszcza. Przyczynił się również do postawienia pomnika upamiętniającego powrót grodu w granice Polski.
W Prabutach gościł u niego biskup Maksymilian Kaller, któremu Ojciec Andrzej odstąpił własne łóżko i udostępnił kościelną kasę, za co biskup obiecał oddać parafię franciszkanom.
To właśnie w Prabutach jego niezwykłe zdolności stały się codziennością. Odgadywanie przeszłości i przewidywanie przyszłych wydarzeń przynosiło mu rozgłos. Pomagał w odnajdywaniu zaginionych żołnierzy, a jego wizje często potwierdzał Polski Czerwony Krzyż. Z fotografii odczytywał fakty z życia ludzi, co przysporzyło mu ogromnej popularności. W czerwcu 1947 roku w Olsztynie, w obecności osób świeckich i duchownych, trafnie przepowiedział śmierć kardynała Augusta Hlonda oraz biskupa Stanisława Łukomskiego. W tym samym roku pomógł prokuratorowi rozwikłać zagadkę podwójnego morderstwa, szczegółowo opisując sprawcę, co doprowadziło do jego ujęcia.
Rosnąca sława i wpływ na społeczeństwo nie uszły uwadze ówczesnych władz komunistycznych. Urząd Bezpieczeństwa zaczął planować akcję mającą na celu usunięcie zakonnika z życia społecznego. Przeczuwając niebezpieczeństwo i ostrzeżony przez znajomego, 8 grudnia 1948 roku opuścił Prabuty, podobno w przebraniu kobiety.
W ukryciu (1948-1955)
Niezauważony przez bezpiekę, Ojciec Klimuszko dotarł na południe Polski, gdzie podawał się za uciekiniera ze Związku Radzieckiego. Na dłużej zatrzymał się w małym klasztorze franciszkańskim w Lubomierzu, niedaleko Rabki, używając przybranego nazwiska Czesław Kiewlicz i nosząc cywilne ubranie. Był tam nazywany “profesorem”, a jego prawdziwą tożsamość znali tylko nieliczni zakonnicy.
Okres ten poświęcił pracy twórczej, pisząc trzy serie kazań oraz podręcznik dla misjonarzy. W Lubomierzu “włączył” wizję psychometryczną i zobaczył zakopane insygnia królewskie pod prezbiterium katedry wawelskiej, co potwierdziło się dwadzieścia lat później podczas wykopalisk archeologicznych. Doświadczał silnych zjawisk prekognicji, np. przeczuł ciężkie skaleczenie robotnika piłą cyrkularką. Stwierdził, że w tym okresie dosłownie nie mógł rozmawiać z nikim, ponieważ od razu widział “ciąg obrazów jego życia”.
W Kwietnikach zajmował się “poszukiwaniem skarbów” i pomagał zrozpaczonym rodzicom porwanych dzieci, odczytując z fotografii porywacza i miejsce ukrycia dziecka. W latach 1952-1953, w Kwietnikach, jego nadwrażliwość doprowadziła do silnych zjawisk psychokinetycznych (hałas, samorzutne przemieszczanie się przedmiotów, zawalenie muru dzwonnicy). Miał wtedy również wizje przyszłości Polski i innych państw.
Rozbudzona nadwrażliwość spowodowała najsilniejszy w życiu kryzys wewnętrzny, co doprowadziło do konfliktu z władzami kościelnymi i prośby o przeniesienie. W 1953 roku został przeniesiony na dwa lata do Wyszogrodu, a następnie, w latach 1955-1960, do Nieszawy koło Ciechocinka. Po okresie przymusowej konspiracji wrócił do swojego imienia i nazwiska.
Powrót do publicznej działalności i szczyt sławy (1955-1980)
W Nieszawie na nowo zaczęły go odwiedzać osoby szukające porad zielarskich i korzystające z jego zdolności “widzenia poza czasem i przestrzenią”. Pomagał w odnajdywaniu zaginionych osób, precyzyjnie wskazując miejsca odnalezienia zwłok. Odkrył, jak silnym czynnikiem pobudzającym jego zdolności jest fotografia.
Milicja i prokuratorzy dyskretnie zwracali się do niego o pomoc w trudnych sprawach kryminalnych, np. w ujęciu sprawców napadu na bank w Wołowie. W 1957 roku, w głośnej sprawie porwania Bogdana Piaseckiego, syna działacza politycznego, Klimuszko, patrząc na zdjęcie, dokładnie opisał jego śmierć i miejsce odnalezienia zwłok, co zaskakująco precyzyjnie potwierdziło się.
Pod koniec lat 50. polscy naukowcy zainteresowali się jego zdolnościami, a on sam był ciekaw naukowego wyjaśnienia zjawisk. W 1957 roku brał udział w eksperymencie Sekcji Bioelektroniki Polskiego Towarzystwa Przyrodników w Warszawie.
We wrześniu 1961 roku przeniósł się do Elbląga, do klasztoru, gdzie gwardianem był ojciec Lucjusz (Stefan Chodukiewicz), który stał się jego bliskim przyjacielem, doradcą, pomocnikiem medycznym i sekretarzem. Regularnie uczestniczył w spotkaniach i doświadczeniach Sekcji Bioelektroniki, choć niechętnie demonstrował swoje umiejętności publicznie z powodu sceptycyzmu i obaw przed kompromitacją. Udany eksperyment przeprowadził w gronie naukowców, osiągając 95% skuteczności w opisywaniu osób ze zdjęć. Przeprowadzał coraz częstsze i trudniejsze testy w latach 1963-1964 z udziałem profesorów medycyny, biologii i nauk technicznych. Na jednym ze spotkań naukowych przepowiedział katastrofalną powódź we Włoszech, która dotknęła Florencję i Wenecję, co sprawdziło się kilka lat później.
Jego sława jako “franciszkanina z Elbląga” rozeszła się po Polsce i za granicę. Otrzymywał stosy listów dziennie z prośbami o pomoc, a także osobiście przyjmował dziesiątki interesantów. Współpracował z MO, identyfikując groźnych morderców, takich jak Marchwicki, i pomagając w śledztwach. Liczba tych przypadków mogła wynosić nawet czterdzieści. Pomógł w głośnej międzynarodowej sprawie odnalezienia Patrycji Hearst, córki amerykańskiego magnata prasowego, porwanej przez terrorystów, precyzyjnie wskazując miejsce jej ukrycia na mapie.
Dzięki sławie i pomocy wpływowych osób, otrzymał paszport i w 1969 roku wyjechał do Szwajcarii, gdzie podziwiał przyrodę i dokonywał odkryć dotyczących roślin leczniczych.
W latach 60. i 70. był nakłaniany do spisania swoich doświadczeń. W 1973 roku rozpoczął pisanie swojej autobiografii/pamiętnika, później wydanej jako „Moje widzenie świata”. Mimo jego obaw o re-edycję, książka została wydana dzięki Wandzie Konarzewskiej. W 1973 roku polskie władze nie zgodziły się na jego udział w I Międzynarodowym Kongresie Badań Psychotronicznych w Pradze, ale dwa lata później odwiedził go organizator kongresu, dr Zdenek Rejdak.
Jego książka, publikowana w odcinkach w tygodniku “Literatura” od 1974 roku, przykuła uwagę całej Polski, stając się bestsellerem i wywołując liczne listy od czytelników. W książce poruszył tematykę parapsychologii, bioelektroniki, medycyny naturalnej i ukrytych praw przyrody. Podkreślał wagę racjonalnego odżywiania, wodolecznictwa, ruchu, muzyki, ciszy i harmonijnego życia małżeńskiego. Szczególną uwagę poświęcał ziołolecznictwu, bursztynowi i aloesowi. Był głęboko przekonany o wpływie daty urodzenia na zdrowie człowieka.
Publikacja wywołała ogólnopolską debatę i kontrowersje. Podczas gdy niektórzy naukowcy i publicyści (Maciej Iłowiecki, Aleksander Małachowski) bronili go, inni (Krzysztof Teodor Toeplitz, Jerzy Urban) zaatakowali go w prasie, oskarżając o szerzenie zabobonu i irracjonalizmu. Władze, poprzez Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, zakazały dalszego druku jego książek w “Literaturze”, zarzucając mu “przemycanie teologii”. Mimo to, milicja nadal korzystała z jego pomocy.
W 1975 roku uczestniczył w Międzynarodowym Kongresie Parapsychologii w Monte Carlo, gdzie wygłosił referat „Leczniczy biomagnetyzm człowieka” i efektywnie prezentował swoje umiejętności. W tym samym roku brał udział w eksperymencie poszukiwania Bursztynowej Komnaty, stwierdzając, że nie istnieje i została spalona w Prusach, co do dziś pozostaje niepotwierdzone, ale komnata nie została odnaleziona. Pomógł również w odnalezieniu grobu majora “Hubala”, choć nie udało mu się wskazać jego dokładnego miejsca, sugerując, że ciało zostało poćwiartowane i zniszczone.
W 1978 roku wspólnie z ojcem Lucjuszem spędził dwa tygodnie w kurorcie w Jugosławii, gdzie również pomagał cierpiącym i poszukującym bliskich, a jego zdolnościami zainteresowała się jugosłowiańska policja. Jugosłowiańskie pismo “Reporter” zamieściło artykuły o nim, w tym jeden zatytułowany “Widzę zabójstwo Aldo Moro”, co było nawiązaniem do jego roli w odnalezieniu porwanego premiera Włoch.
W latach 1976-1980, Wanda Konarzewska wspomina jego trafne przepowiednie dotyczące przyszłości Polski: “Przed Polską widzę jasność i wstępowanie do góry. Będzie bardzo dobrze”. Przewidział, że Polska będzie “źródłem nowego prawa na świecie” i zostanie uhonorowana jak żadne inne państwo w Europie. Przewidział także rozpad Związku Sowieckiego, powstanie silnego państwa ukraińskiego i połączenie się Czechosłowacji z Niemcami w federacji.
W maju 1980 roku przepowiedział, że Polsce grozi klęska głodu, ale przetrwa i czekają ją lata świetności, a Polacy z całego świata powinni wracać nad Wisłę. Miał wizję ataku “niewiernych” na Europę, który dotknie Włochy, z “żołnierzami przeprawiającymi się przez morze na małych, okrągłych stateczkach” i widok walących się domów.
Dokładnie przepowiedział krótki pontyfikat Jana Pawła I i wybór “Wojtyły” na papieża, co zostało uznane za żart, dopóki się nie spełniło dosłownie. Ojciec Cezar Czesław Baran wspomina, że Klimuszko przewidział, iż Jan Paweł II będzie “jednym z największych papieży” i od niego “nastanie nowa era Kościoła”. W sierpniu 1980 roku, już bliski śmierci, przewidział, że związek “Solidarność” powstanie dwukrotnie.
Pod koniec życia Ojciec Andrzej Klimuszko był bardzo wyczerpany ciągłą pracą, mobilizowaniem energii do diagnozowania i pomagania innym, a także przez nałogowe palenie papierosów. W lutym 1978 roku przeszedł poważny kryzys zdrowotny w Warszawie. Mimo problemów zdrowotnych, nadal pomagał pacjentom, wykonując nawet zabiegi biomasażu w szpitalu.
21 sierpnia 1980 roku udzielił ostatniej porady dotyczącej guza mózgu. Kryzys nastąpił 22 sierpnia, trafił do elbląskiego szpitala garnizonowego. Zmarł 25 sierpnia 1980 roku o godzinie 15:30, wypowiadając ostatnie słowa: “Ja nie umieram, spełniłem tylko wolę Bożą…” Jego śmierć została krótko odnotowana w Polsce, ale w Elblągu wywołała natychmiastowy rozgłos. Pomimo sparaliżowanej komunikacji (strajki sierpniowe), wiadomość szybko dotarła do całej Polski. 28 sierpnia 1980 roku odbył się jego pogrzeb, który stał się ogromną manifestacją wdzięczności i podziwu, gromadząc około 8 tysięcy ludzi. Mszę pogrzebową odprawił biskup warmiński Jan Obłąk w asyście 50 kapłanów zakonnych.
Dziedzictwo
Pomimo sugestii budowy pomnika, do dziś żadnego nie postawiono. W 1988 roku jedna z ulic przylegających do klasztoru w Elblągu otrzymała jego imię, a także dom katechetyczny. Jego grób, początkowo na miejskim cmentarzu, z napisem “Dopóki mamy czas, czyńmy dobrze. Gal. 6.10.”, w 2002 roku został przeniesiony do nowego grobowca w pobliżu kościoła św. Pawła Apostoła w Elblągu, zgodnie ze zwyczajem franciszkańskim.
Jego receptury ziołowe są używane do dziś, a on sam jest uznawany za wybitnego znawcę fitoterapii, stosującego innowacyjne podejście do wieloskładnikowych mieszanek ziół. Ojciec Klimuszko zostawił ideowy testament w swojej książce, wzywający do powrotu człowieka do nieskażonej przyrody i uzdrowienia ludzkości. Jego poglądy na temat ekologii, zdrowego życia i znaczenia natury wyprzedzały epokę i pozostają aktualne.
Źródło: Krzysztof Kamiński, “o.Andrzej Czesław Klimuszko. Franciszkanin z Elbląga”, Wydawnictwo LTW
Poznaj najlepiej oceniane produkty na bazie receptur Ojca Klimuszko
-
Eliksir Długowieczności 750ml
119.00 zł -
Dermaticus – mazidło na skórę w okolicy stawów i kręgosłupa 150ml
Zakres cen: od 62.00 zł do 159.00 zł -
Probiotyczny ekstrakt ziołowy Klimuszko Odporność 500ml
Zakres cen: od 89.00 zł do 267.00 zł -
KAPILOSOL Ziołowa kuracja na włosy, wcierka do włosów 200ml
52.00 zł -
Tabletki ziołowe wspierające zgrabną sylwetkę 120tabl.
Zakres cen: od 59.00 zł do 139.00 zł -
Oryginalne Pij i chudnij 15x100ml
Zakres cen: od 129.00 zł do 232.20 zł -
Eliksir Wątrobowy wspomagający prawidłową pracę wątroby 750ml
119.00 zł








